Astrę drugiej generacji oznaczono literą G jak General Motors, który za pośrednictwem swojej niemieckiej marki zapoczątkował produkcję tego modelu w 1998 roku. Auto zjeżdżało z taśm produkcyjnych przez kolejne 11…

Astra G – druga generacja sukcesu

Astra G – druga generacja sukcesu


Astrę drugiej generacji oznaczono literą G jak General Motors, który za pośrednictwem swojej niemieckiej marki zapoczątkował produkcję tego modelu w 1998 roku.

Auto zjeżdżało z taśm produkcyjnych przez kolejne 11 lat. Zastąpiło Astrę F, która z kolei okazała się udanym projektem zastępującym bardzo popularnego Kadetta. „Dwójka” otrzymała jednak nowocześniejszą i ładniejszą sylwetkę oraz większe rozmiary nadwozia. Dla wygody pasażerów przybyło również miejsca wewnątrz.

Pod maską można natknąć się na jedną z aż 22 wersji silnikowych. Od najsłabszej jednostki napędowej 1.2 16V o mocy zaledwie 65 KM do dwustukonnych silników 2.0 16V T OPC oraz 2.0 i 16V Turbo. W niektórych silnikach zastosowano dość nietypowe rozwiązania techniczne, na przykład prostopadłe do osi motoru zawory w wersjach 2.0 DI/TDI. Wadą silników 2.0 (głównie spalinowych) jest jednak ich wyższe spalanie, dlatego wyposażone w nie używane Astry II sprzedają się gorzej niż na przykład te napędzane motorami 1.7 DTI oraz 1.6 16V. Mówiąc o rynku wtórnym tego modelu trzeba zachować szczególną ostrożność po znalezieniu oferty białego kombiaka. Prawdopodobieństwo, że służył we flocie jakiejś firmy jest bardzo wysokie.

Nie da się też narzekać na niedostatek wersji nadwozia: stylowy sedan, trzy lub pięciodrzwiowy hatchback, pojemne combi, a nawet coupe i kabriolet zaprojektowane we współpracy ze znaną firmą Bertone z Włoch. To masywne auto, które mogłoby być synonimem standardowości zadowoli więc każdego. Warto dodać, że przez długi okres produkcji nie zdecydowano się na żadne daleko idące face liftingi. Powstało też kilka edycji limitowanych, na przykład Edidion 100 z okazji setnych urodzin Opla albo FC Bayern München Editio, którego zrobiono tylko pół tysiąca egzemplarzy.

Wśród użytkowników srebrny medalista konkursu na Europejski Samochód roku 1999 dał się poznać jako niskoawaryjne i wygodne auto kompaktowe o bardzo schludnym wyglądzie. Wielkim plusem tego pojazdu jest jego ekonomiczność. Utrzymanie Astry G nie wymaga wygórowanych nakładów finansowych, zwłaszcza ze względu na wyjątkową łatwość dostępu do tanich części. Nierzadko nawet oryginalne podzespoły są tylko niewiele droższe niż ich zamienniki. Warto odnotować też solidne zawieszenie czy łatwość wymiany żarówek – zarówno z tyłu, jak i z przodu, gdzie za światła drogowe i mijania odpowiadają popularne żaróweczki H7. Standardowe wyposażenie tego standardowego auta segmentu C może nie powala na kolana, ale w zupełności wystarcza większości użytkowników. To m.in. ABS, wspomaganie kierownicy, immobiliser czy EBD, czyli elektroniczny rozdział sił hamowania. Klient nasz pan, więc za odpowiednią dopłatą sprzedawcy chętnie dorzucali boczne poduszki powietrzne, lampy ksenonowe, elektryczne szyby i lusterka, skórzaną tapicerkę czy tempomat.

To wystarczyło, by Astra II stała się popularnym widokiem na polskich drogach. Auto ma jednak znacznie większe związki z naszym krajem. Od października 2003 roku ruszyła jego produkcja w fabryce w Gliwicach, od tej pory pod nazwą Astra Classic II. Decyzja o przeniesieniu produkcji do Polski była spowodowana przede wszystkim pojawieniem się kolejnej odsłony tego samochodu – Astry H.

Kierowcy Astry II znajdują także kilka powodów do narzekań. Niekiedy zwraca się uwagę na nie do końca dopracowaną klimatyzację i wady wnętrza, które choć ładne, to ma kilka mankamentów. Jego hałasujące plastikowe elementy nie poprawiają komfortu użytkowania. Rozpowszechnionym problemem jawi się korozja szeregu elementów nadwozia. Mimo miejscowego cynkowania mijający czas nie obchodzi się łaskawie z nadkolami czy maską. Starsze egzemplarze częściej niż powinny są narażone na wycieki oleju silnikowego.

Mimo, że od zakończenia produkcji minęło już pięć lat, to wiele Astra G jeszcze długo będzie pokonywać wiele kilometrów nadwiślańskich dróg. Generalnie to bardzo udane niemieckie auto, którym ciężko wyróżnić się z tłumu, ale jest w sam raz na polską kieszeń. Przed zakupem trzeba tylko dobrze przemyśleć wybór wersji silnikowej i zerknąć czy przypadkiem nie wycieka olej. Przy okazji warto upewnić się czy samochodem uprzednio nie szalał jakiś przedstawiciel handlowy albo czy rdza nie zdążyła za bardzo zjeść nadwozia.

Zostaw komentarz