Nikt nie lubi płacić mandatów, ale przynajmniej niektórym kierowcom zdarza się je otrzymywać. Niektóre z nich są wystawiane za granicą naszego kraju, co wystarczy jako pretekst do postawienia pytania czy…

Mandat z zagranicy. Płacić czy nie?

Mandat z zagranicy. Płacić czy nie?

Nikt nie lubi płacić mandatów, ale przynajmniej niektórym kierowcom zdarza się je otrzymywać. Niektóre z nich są wystawiane za granicą naszego kraju, co wystarczy jako pretekst do postawienia pytania czy takie mandaty w ogóle warto płacić, czy może lepiej się nimi nie przejmować.

Łatwo znaleźć wypowiedzi polskich prawników, że zagraniczne mandaty nie mają mocy prawnej w Polsce dopóki nie zostaną zatwierdzone przez polski sąd. Organ ścigania z innego państwa musi więc zwrócić się w tej sprawie do polskiej instytucji. Niemniej jednak nie warto łudzić się, że sąd w Polsce będzie zwlekać z uznaniem poważniejszego wykroczenia popełnionego w innym kraju. Wymogiem formalnym jest także otrzymanie mandatu listem poleconym. Dokument powinien być też sporządzony w urzędowym języku państwa, z którego pochodzi kierowca.

W Unii Europejskiej, choć z trudem, to jednak udało się stworzyć międzynarodowy system wymiany informacji o kierowcach łamiących przepisy drogowe. Projekt o nazwie Krajowy Punkt Kontaktowy na dobre zaczął działać w 2015 roku powodując, że polskie organy są zasypywane tysiącami wniosków o udostępnienie danych obywateli nie stosujących się do ograniczeń prędkości i innych przepisów drogowych w UE. Większość zapytań przychodzi z Austrii oraz Niemiec. System w ogromnym stopniu wyeliminował poprzednie niedoskonałości, co nie sprzyja ukrywaniu się przed zagranicznymi służbami.

Praktyka pokazuje, że zagraniczne organy potrafią skutecznie starać się o wyegzekwowanie kar od obcokrajowców. Chodzi zwłaszcza o wyższe mandaty, gdyż za pomniejsze wykroczenia nie zawsze będziemy ścigani. Zdarza się, że polski kierowca nieznacznie przekroczył dozwoloną prędkość i fotoradar zrobił mu zdjęcie jednak mimo upływu dłuższego czasu nie przysłano żadnego listu. Wówczas prawdopodobnie osoby decyzyjne uznały, że ściganie takiego człowieka jest grą nie wartą świeczki. Pamiętajmy, że każde postępowanie egzekucyjne także kosztuje i nie w każdym przypadku warto je wszczynać, gdy mandat wynosi kilkadziesiąt euro.

Wykroczenia drogowe, za które nie wystawiono wezwania po pewnym czasie ulegają przedawnieniu, ale czas ten zależy od przepisów danego kraju. Może to być zarówno kilka miesięcy, jak w Niemczech albo nawet 5 lat, jak we Włoszech. Prawnicy sugerują w związku z tym zwracanie uwagi na daty wystawienia mandatów. Dobrze też wiedzieć, że zagraniczne punkty karne nie liczą się w Polsce.

Po otrzymaniu mandatu należy też zerknąć na podmiot, który go wystawił. Powinny to być uprawnione do tego służby, ale może się też zdarzyć, że dostaniemy wezwanie do zapłaty od jakiejś prywatnej firmy windykacyjnej. Wówczas warto tym bardziej sprawdzić czy jest jakaś zgodna z polskim prawem podstawa do wykonania takiego przelewu.

Niezapłacony, nawet niewielki, mandat zagraniczny może mieć przykre konsekwencje jeśli kiedyś znów udamy się w to samo miejsce i zostaniemy skontrolowani przez miejscową policję. Służby mogą nawet pod groźbą aresztu zażądać niezwłocznego zapłacenia kary, a także naliczyć odsetki. Jeżeli zatem często bywamy na przykład w Niemczech i nie chcemy mieć problemów, to lepiej znaleźć w domowym budżecie środki na pokrycie kary.

Z darowaniem sobie płatności za zagraniczny mandat jest jak z loterią. Czasem mamy szczęście i rzeczywiście możemy bez konsekwencji po prostu nie zapłacić. Szanse na to nie są jednak zbyt duże. Jeśli natomiast chcemy mieć absolutny komfort psychiczny, to lepiej zapłacić, a jeszcze lepiej jeździć przepisowo i nie narażać się na kary. Tym bardziej, że na Zachodzie mandaty są zdecydowanie wyższe, jak na kieszeń przeciętnego Polaka.

Zostaw komentarz