Pewien pan o imieniu Statystyczny i nazwisku Polak postanowił kupić używane auto swojej ulubionej marki, czyli Opla. Nieważne czy był młodym kierowcą, osobą na emeryturze czy po prostu oszczędnym ciułaczem….

Misja: Tani i wygodny Opel

Misja: Tani i wygodny Opel


Pewien pan o imieniu Statystyczny i nazwisku Polak postanowił kupić używane auto swojej ulubionej marki, czyli Opla. Nieważne czy był młodym kierowcą, osobą na emeryturze czy po prostu oszczędnym ciułaczem.

W każdym razie kluczową częścią jego planu były pieniądze, których nie chciał wydawać zbyt wiele zarówno na samą transakcję, jak i na późniejszą eksploatację pojazdu. Nie zamierzał jednak całkowicie pominąć kwestii komfortu jazdy, więc zaczął zastanawiać się nad wygodnym i tanim samochodem za maksymalnie 5 tysięcy złotych. Kwota dotyczyła samego zakupu. Na rejestrację, wykupienie polisy OC, wymianę płynów eksploatacyjnych i inne niezbędne czynności złotówki były odłożone w osobnej skarbonce.

Pan Statystyczny stąpał po ziemi wystarczająco długo, by wiedzieć, że na koszty użytkowania auta składa się nie tylko spalanie, ale i usterkowość oraz dostępność części zamiennych, a także nieuchronne opłaty. Po wnikliwej lekturze internetowych ogłoszeń i aukcji, a także serwisów branżowych i forów tematycznych oraz po wycieczkach na pobliskie giełdy i komisy samochodowe w głowie Pana Polaka zaczęło rysować się kilka koncepcji.

Pierwsza myśl dotyczyła Opla Corsy. Za niespełna 5 tysięcy złotych można by kupić na przykład korsykańską perełkę w wersji C, rocznik 2000 lub 2001 z silnikiem 1.7 TDI, który spala mniej niż 5 litrów oleju napędowego na 100 km. Ewentualnie byłaby to Corsa B produkowana do 2000 roku i któryś z trzycylindrowych silników o pojemności zaledwie 973 cm3. To niewielkie autko cały czas jest dość popularne, a wśród wersji silnikowych można przebierać do woli, niezależnie czy będzie to samochód trzy, czy pięciodrzwiowy. Nie ma też większego problemu ze znalezieniem części zamiennych. Co do sylwetki, to wóz nie wygląda źle, choć ciężko się nim wyróżnić z tłumu, ale nie o to przecież chodzi.

W głowie obywatela Statystycznego zaświtał jeszcze inny pomysł, mianowicie Opel Tigra. Małe auto o wyraźnym sportowym zacięciu i charakterystycznej sylwetce. Niestety tygrysków na rynku jest znacznie mniej niż klasycznych niemal Cors, miło że to właśnie na nich opiera się konstrukcja tego samochodu. Wybór silników został ograniczony jedynie do pięciu, w tym jednego wysokoprężnego. Rzut okiem na raporty spalania pokazuje jednak, że najoszczędniejsza Tigra B 1.4 i 16V ECOTEC spala w cyklu mieszanym 6 litrów benzyny na 100 km, a więc trochę więcej niż jej poprzedniczka. W zakładanym budżecie po dłuższych poszukiwaniach można by znaleźć całkiem zadbanego Tygrysa, ale najczęściej z 1996 lub 1998 roku. Pozostaje jeszcze kwestia wygody. Nie jest to auto rodzinne, bo miejsca przewidziano tylko dla dwóch osób, więc jeśli nasz bohater miałby go używać tylko dla siebie i ewentualnie czasem podwieźć żonę do fryzjera, to przestrzeni mogłoby mu wystarczyć. Jako, że pojazd bazuje na Corsie C, to na brak zamienników nie ma co narzekać. Ogólne koszty utrzymania jak na maszynę tej wielkości nie są jednak ani wysokie, ani bardzo niskie.

Przeglądając ofertę Opli nie sposób było nie zauważyć modelu, który doczekał się największej liczby mutacji, a więc Astry. Za 50 papierków z wizerunkiem Władysława Jagiełły można spodziewać się na przykład Astry G z 1999 lub 2000 roku. Model z silnikiem 1.7 CDTI o mocy 80 KM spala poza miastem 4.5 l paliwa na 100 km. 1.7 TD niewiele więcej. Silniki benzynowe są tu trochę bardziej paliwożerne. W każdym razie spalanie jest porównywalne do Tigry, a wygoda znacznie większa, nie mówiąc o wyborze egzemplarzy na rynku wtórnym. Astra to auto przeciętnych rozmiarów, dostępne w różnych wersjach nadwozia. Zapewnia więc wygodę większej liczbie pasażerów, jak i większy bagażnik przydatny przy wypadach na świąteczne zakupy. Z częściami zamiennymi i naprawami również nie powinno być problemu.

Po dość długich namysłach człek kupił sobie samochód, choć nie wiemy na co się ostatecznie zdecydował. Podobno jednak do dziś jest zadowolony ze swojego niedrogiego auta i ceni sobie niewygórowane koszty utrzymania.

1 Komentarz
  1. Jeśli na dojazdy do pracy, to wystarczy niedroga Corsa. Jeśli bardziej zależy nam na wygodzie i przestronności, to oczywiście Astra lub Vectra z najpopularniejszych modeli Opla.

Zostaw komentarz