Nie tylko przedsiębiorcy działający w branży transportowej powinni wiedzieć czym jest viaTOLL. To funkcjonujący od lipca 2011 roku system pobierania opłat za jazdę niektórymi płatnymi drogami. Dotyczy samochodów osobowych z…

ViaTOLL – co wynikło z elektronicznej rewolucji austriackich inżynierów i polskich urzędników?

ViaTOLL – co wynikło z elektronicznej rewolucji austriackich inżynierów i polskich urzędników?

Nie tylko przedsiębiorcy działający w branży transportowej powinni wiedzieć czym jest viaTOLL. To funkcjonujący od lipca 2011 roku system pobierania opłat za jazdę niektórymi płatnymi drogami. Dotyczy samochodów osobowych z przyczepami jeśli masa takiego zestawu przekracza 3,5 tony.

Obowiązkowi korzystania z viaTOLL podlegają też wszystkie autobusy. Rozwiązanie to zastąpiło obowiązujące wcześniej w Polsce regulacje oparte na winietach. Z systemu opcjonalnie mogą korzystać także kierowcy innych pojazdów, dzięki czemu nie muszą tradycyjnym sposobem uiszczać opłat w bramkach na autostradzie. Ta część systemu nosi nazwę viaAUTO. Należy tylko zarejestrować się w systemie, nabyć urządzenie o nazwie viaBOX i umieścić je w pojeździe nie zapominając o prawidłowej obsłudze. To niewielkie pudełeczko posiada dwa tryby: „pojazd z przyczepą” oraz „pojazd bez przyczepy”. Po diodach widać, który tryb jest aktualnie ustawiony. Dzięki łączności bezprzewodowej viaBOX komunikuje się z bramownicą na autostradzie, a e-myto nalicza opłatę za każdy przejechany odcinek płatnej drogi. Takich przyrządów wydano już ponad 1,4 miliona, a każdego miesiąca rejestrują one więcej niż 50 milionów przejazdów pod bramkami. Dokładną tabelę z listą płatnych odcinków można sprawdzić m.in. na stronie internetowej systemu – viatoll.pl. Znajdziemy tam też dynamiczną mapę dróg objętych systemem oraz kalkulator opłat, dzięki któremu można oszacować koszt przejazdu danym pojazdem po konkretnej trasie. Sukcesywnie e-mytem obejmowane są kolejne odcinki, a do 2018 roku ma to być prawie 7 tysięcy kilometrów tras.

Na samym początku w tym stworzonym przez austriacką firmę Kapsch i kosztującym podobno 4,9 miliarda złotych systemie zarejestrowano ok. 300 tysięcy pojazdów. W grudniu 2013 było ich już ponad 750 tysięcy. Całkiem sporą grupę użytkowników, bo ok. 37 % stanowią obcokrajowcy. Stawki nie są jednakowe dla wszystkich pojazdów, co tłumaczy się polityką pro-ekologiczną. Na mniejsze opłaty mogą liczyć właściciele samochodów spełniających bardziej surowe normy emisji zanieczyszczeń. Opłaty za przejazd wahają się od 16 do 53 groszy za kilometr i zależą od kategorii pojazdu, klasy emisji spalin i klasy danej drogi. Nietrudno zgadnąć, że system przynosi największe wpływy podczas letnich wakacji, kiedy ruch na autostradach jest najbardziej natężony. Większość ludzi rozlicza się płatnościami typu pre-paid. Pieniądze zarabiane dzięki systemowi viaTOLL są przeznaczane na bez wątpienia słuszny cel, jakim jest budowa dróg i autostrad. Wpływają bowiem do Krajowego Funduszu Drogowego, który środki na realizację swoich zadań czerpie także bezpośrednio z budżetu państwa oraz z programów unijnych. Co istotne –  dla nieuczciwych kierowców przewidziano surowe kary – jedne z najwyższych na świecie. Od dawna pojawiają się głosy, że restrykcje finansowe grożące za próby uniknięcia płatności są nieproporcjonalne do przewinienia. Może to być nawet kilka lub kilkanaście tysięcy złotych

Po suchym opisie czas na krytyczną część tematu. Ten zarządzany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad system z założenia miał być elektroniczną rewolucją. Z historii wiadomo, że po rewolucjach zwykle następuje okres anarchii. Niestety tak było i tym razem. Już w ciągu kilku pierwszych miesięcy działania e-myta media, ogólnopolskie gazety i liczne branżowe portale nie zostawiały na nim suchej nitki. W każdym systemie mogą zdarzyć się awarie lub niedociągnięcia. O ile błędy przytrafiałyby się rzadko i na symboliczną skalę, to przesadna krytyka nie byłaby uzasadniona. Tymczasem według statystyk w pierwszym roku działania ponad 40 % wskazań wygenerowanych przez ViaTOLL mijało się z prawdą. Urządzenia źle obliczały opłaty, nie obliczały ich wcale lub wydawały błędne dokumenty. Oznaczało to stracony czas uczciwych obywateli oraz wyższe koszty działania administracji. Mnóstwo kierowców niesłusznie oskarżonych o przewinienia musiało przecież dostać stosowną korespondencję, w której z kolei znajdowały się bardzo rozbudowane formularze do wypełnienia. Ten bałagan najbardziej uderzył w firmy transportowe, z których i tak wiele upadło na skutek drastycznych wzrostów cen paliw. Nic więc dziwnego, że pod adresem organów odpowiedzialnych za działanie ViaTOLL wciąż pojawia się mnóstwo oskarżeń o brak kompetencji, niedbałość i niegospodarność. Jednocześnie GDDKiA cały czas stoi na stanowisku należytego wywiązywania się ze swoich obowiązków zachwalając działanie urządzeń składających się na system elektronicznego poboru opłat.

Zostaw komentarz