Diesel do jazdy po mieście. Czy to dobry pomysł?


Nietrudno spotkać się z przekonaniem, że pojazdy wyposażone w wysokoprężne jednostki napędowe bardziej nadają się do pokonywania dłuższych dystansów, a mniej do typowej jazdy miejskiej. Nie bez powodu ciężarówki firm transportowych, auta przedstawicieli handlowych czy nawet lokomotywy spalinowe są napędzane silnikami Diesla, a nie benzynowymi. Ten stan rzeczy musi mieć jakieś uzasadnienie.

Ważnym czynnikiem, który długo przesądzał o wyborze silnika wysokoprężnego zamiast benzyniaka były kwestie ekonomiczne związane z wydatkami na paliwo. Diesle zasadniczo okazywały się oszczędniejsze, ale podczas jazdy po mieście mniejsze spalanie nie zawsze jest regułą. Ponadto jeszcze kilka lat temu cena oleju napędowego była zauważalnie niższa niż cena benzyny. Obecnie ten poziom niemal się wyrównał. Według serwisu bankier.pl w drugiej połowie kwietnia 2014 roku średni koszt litra Pb95 wynosił 5,39 zł, a ON 5,37 zł. Mimo nieznacznych obniżek ceny szaleją, a stopniowe podnoszenie przez Unię Europejską minimalnych stawek opodatkowania oleju napędowego i fiskalne zakusy polskiego rządu nie napawają optymizmem.

Argument o oszczędniejszym tankowaniu mocno stracił na aktualności. Ponadto niskie spalanie i ceny paliwa nie wyczerpują tematu kosztów eksploatacji samochodów z silnikami Diesla. Przede wszystkim nowe auta z silnikami wysokoprężnymi są droższe niż te napędzane benzyną, a różnica wynosi zwykle kilka tysięcy złotych. Przykładowo Nowa Insignia sedan w podstawowej wersji z najsłabszym silnikiem benzynowym o mocy 140 KM kosztuje minimum 88 750 zł, a z najsłabszym, studziesięciokonnym Dieslem już 96 750 zł. Różnice w cenie w dużym stopniu wynikają z zastosowania kilku ważnych, ale uznawanych za dość awaryjne i kosztownych również w eksploatacji części. Właśnie te kilka podzespołów przesądza o tym, że zapał do kupna auta z wysokoprężną jednostką napędową powinien zostać ostudzony, jeśli pojazd ten ma służyć tylko do krótkich dojazdów do pracy czy na zakupy.

Współczesne silniki Diesla muszą zapewniać lepszą dynamikę jazdy i osiągi, jakie dla starszych generacji motorów były poza zasięgiem. Konstruktorzy muszą też uwzględniać surowe normy ekologiczne. Warto wspomnieć, że od 2014 roku dla tych silników ma obowiązywać norma emisji spalin Euro 6, co spowoduje wzrost cen nowych auta nawet o kilka tysięcy złotych. Pierwszą częścią, której awaria może spędzić sen z powiek niejednemu kierowcy jest filtr DPF, a więc filtr cząstek stałych. Ten element odpowiada za oczyszczanie spalin, tak aby odpowiadały normom Euro 4 i Euro 5. Rakotwórcze związki są redukowane w dziewięćdziesięciu kilku procentach. Dowcip polega na tym, że filtr szczególnie podczas wolnej jazdy, stania w korkach oraz częstego hamowania ma tendencje do zapychania się. Na dłuższej trasie i przy wyższych prędkościach gromadząca się w nim sadza ulega znacznie łatwiejszemu wypaleniu. Na mieście komputerowo sterowany proces oczyszczania sadzy jest niewydolny, co prędzej czy później doprowadzi do poważnej w skutkach usterki. Filtr można czyścić w serwisie, co oczywiście wiąże się z kosztami. Za jego regenerację trzeba zapłacić kilkaset złotych, a wymiana sprawi, że kilka tysięcy przejdzie nam koło nosa. Dlatego niektórzy chcą po prostu pozbyć się filtra DPF, co jednak też trochę kosztuje i nie zawsze jest możliwe. W dodatku wymaga to ingerencji w oprogramowanie lub montażu emulatora.

Kolejną rzeczą narażoną na awarie są wtryskiwacze. To elementy, którym bardzo może zaszkodzić słabej jakości paliwo, więc należy uważać gdzie się tankuje. Jeden nowy wtryskiwacz kosztuje co najmniej 1500 zł, ale zaleca się wymianę wszystkich naraz. W przypadku niektórych rodzajów wtryskiwaczy alternatywą pozostaje regeneracja za kilkaset złotych, ale ryzyko i tak będzie nie do uniknięcia. Kilka tysięcy złotych będzie kosztowała też wymiana uszkodzonej turbosprężarki odpowiedzialnej za zwiększenie mocy silnika. Jej naprawa lub regeneracja nie zawsze okazują się opłacalne. Listę najgorszych awarii zamyka koło dwumasowe. Ten skomplikowany element najczęściej w ogóle nie kwalifikuje się do naprawy, a zakup nowego pozbawi nas kolejnych paru tysięcy złotych. W przypadku wielu starszych aut z pokaźnym przebiegiem tak kosztowne naprawy raczej mijają się z celem.

Generalnie prawidłowa technika jazdy i poprawna eksploatacja samochodu minimalizują ryzyko usterek poszczególnych części oraz przedłużają ich żywotność. Niemniej jednak nawet wzorowy kierowca, dla którego auto jest oczkiem w głowie powinien wiedzieć, że branie pod uwagę jedynie kosztów tankowania nie jest dobrym pomysłem. Kupując samochód warto dobrać rodzaj silnika do warunków jazdy: wiele kilometrów i długie trasy czy wyłącznie miejska dżungla? Jeśli to drugie, to wynalazek Rudolfa Diesla nie będzie wskazany.

Tekst zewnętrzny, artykuł sponsorowany

0 0 votes
Ocena artykułu:
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Informacja o ciasteczkach:

Zgodnie z Art. 173, pkt. 1 Ustawy z dn. 16.11.2012 r. (Dz.U. poz. nr 1445) Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies.

Odwiedzając naszą stronę bez dokonania zmian ustawień swojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu ułatwienia korzystania z serwisu.

Dostępne materiały

Informujemy, że artykuły opublikowane na stronie są formą reklamy internetowej.

Od tradycyjnych artykułów różnią się możliwością umieszczenia linku, grafiki lub logotypu promującego daną usługę bądź produkt

Artykuł sponsorowany:

Wzbudź zainteresowanie Czytelnika i zamieść artykuł w naszym serwisie.

Szczegóły: Publikacja artykułu

Zapraszamy do pozostałych naszych serwisów: