Mandat od straży leśnej, czyli pieniądze poszły w las


Ponad 29% powierzchni naszego kraju zajmują lasy, w przytłaczającej większości państwowe. Z kolei liczba zarejestrowanych w Polsce samochodów przekracza 18 i pół miliona. Co ma jedno do drugiego? Chodzi oczywiście o jazdę autem w lesie.

Myli się ten, kto uważa, że przepisy Kodeksu Drogowego nie dotyczą także miejsc takich jak lasy oraz parki narodowe. Prawo, a dokładniej uchwalona w 1991 roku Ustawa o lasach, mówi wyraźnie, że dopuszczalna jest jedynie jazda drogami publicznymi biegnącymi przez tereny zalesione lub innymi drogami, o ile informują o tym stosowne oznaczenia. Nie można z czystym sumieniem oraz w zgodzie z regulacjami prawnymi beztrosko podróżować przez las pojazdem silnikowym lub pozostawiać aut w miejscu do tego nie przeznaczonym. Obowiązujące wyjątki od ogólnych zasad są uzasadnione jedynie kwestiami bezpieczeństwa oraz porządku publicznego i dotyczą m.in. pracy leśników, pojazdów służb ratowniczych czy funkcjonariuszy straży granicznej.

Lasy państwowe, ale także prywatne, to zasoby przyrody zaliczane do kategorii dobra wspólnego i jako takie powinny podlegać szczególnej ochronie oraz racjonalnej gospodarce uwzględniającej zasady zrównoważonego rozwoju. Duże skupiska drzew nie są więc odpowiednim miejscem dla pojazdów silnikowych. Jazda samochodem przyczynia się do niszczenia roślinności, powoduje hałas i stanowi czynnik uciążliwy dla zwierzyny. Niestety wiele osób nic sobie z tego nie robi traktując lasy jak plac manewrowy, a co gorsza wysypisko śmieci. Właśnie proceder pozostawiania w lesie różnego rodzaju odpadów i nieczystości od wielu lat jest w Polsce problemem, u podłoża którego leży przede wszystkim ludzka mentalność. To nie tylko śmieci „zapomniane” po pikniku czy grzybobraniu, ale celowo wywożone tam stare opony, odpady budowlane, a nawet tak niebezpieczne rzeczy jak zużyte akumulatory albo resztki olejów silnikowych. Kampanie społeczne nie na wiele się zdają, bo trudno wykorzenić tego typu nawyki, a kary finansowe mogłyby być bardziej skuteczne, gdyby wykrywalność sprawców takich czynów była wyższa. Mimo to rocznie strażnicy leśni wystawiają około 10 tysięcy mandatów za złamanie zakazu jazdy pojazdem silnikowym w lesie. Przyłapanie na tym kierowcy może go kosztować 500 złotych, a jeśli przy okazji zniszczy jakąś roślinność, to musi się liczyć z wydatkiem nawet 1000 złotych. Jeszcze większa odpowiedzialność karna czeka kierowców, którym uda się dokonać dzieła zniszczenia jakiejś chronionej rośliny lub zwierzęcia. Może się to skończyć nawet ograniczeniem wolności.

Warto wiedzieć, że zarówno Straż Leśna, jak i funkcjonariusze Straży Parku posiadają prawo do kontroli aut, choć potrzebują upoważnienia z powiatowej komendy policji. Czynności te mają na celu przede wszystkim ochronę przyrody, więc różnią się od typowych kontroli w wykonaniu policjantów z drogówki. Strażnik może zainteresować się kierowcą łamiącym przepisy, kazać mu zatrzymać pojazd, wylegitymować go oraz dokonać pouczenia lub polecenia co do dalszego zachowania się. Ponadto prawo do kontrolowania pojazdów w pewnym stopniu posiadają też osoby pracujące dla zarządcy drogi, choć powinno się to odbywać w obecności policjanta. Na celowniku znajdują się wówczas pojazdy niszczące drogę lub śmiecące. Kontroler ma prawo sprawdzić dokumenty oraz czy pojazd spełnia formalne warunki, jak masa lub rozstaw osi. Lepiej mieć świadomość, że służby leśne mogą widzieć więcej niż się wydaje, a to m.in. za sprawą specjalnych mobilnych kamer. Te ukrywane na drzewach, w budkach lęgowych i innych miejscach urządzenia służą przede wszystkim jako oręż do walki ze złodziejami drewna lub kłusownikami, ale na nagraniach widać też wyczyny kierowców czy brudną robotę śmieciarzy.

Dla strażników leśnych zwykle największy problem stwarzają jednak nie kierowcy samochodów, ale miłośnicy motocykli cross lub właściciele quadów, którzy urządzają sobie w lasach różnego rodzaju rajdy. Ludzie ci nie tylko niszczą roślinność i hałasują, ale stanowią też zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób. Do tego wypadki w tym nielegalnym sporcie są na porządku dziennym. Z drugiej strony zwolennicy off-roadu często narzekają, że w Polsce jest zbyt mało tras wyznaczonych do uprawiania tego typu jazdy. O ile dyskusja na ten temat nie jest bezzasadna, o tyle kwestie ochrony przyrody i bezpieczeństwa przypadkowych ludzi wydają są zrozumiałe i ważniejsze. Troska o las to nie forma eko-terroryzmu lub fotoradarowy biznes, który już dawno stał się czymś więcej niż walką z piratami drogowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informacja o ciasteczkach:

Zgodnie z Art. 173, pkt. 1 Ustawy z dn. 16.11.2012 r. (Dz.U. poz. nr 1445) Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies.

Odwiedzając naszą stronę bez dokonania zmian ustawień swojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu ułatwienia korzystania z serwisu.

Artykuł sponsorowany:

Wzbudź zainteresowanie Czytelnika i zamieść artykuł w naszym serwisie.

Szczegóły: Publikacja artykułu