Mandat sprzed lat – płacić czy nie ?


Nikt nie lubi dostawać mandatów, ponieważ zwykle oznaczają one konieczność pożegnania się z określoną kwotą. Są jednak sytuacje, w których kara za jakiegoś powodu nie została zapłacona, a właściwy organ przypomniał sobie o tym nawet po kilku latach. Czy w takich przypadkach zawsze trzeba uszczuplić portfel, czy może wezwanie do zapłaty powinno wylądować w koszu na śmieci?

Przepisy prawne nie tylko informują o tym za jakie przewinienia i w jakiej wysokości grozi nam grzywna, ale uwzględniają też okresy przedawnienia poszczególnych spraw. Przedawnienie jest zaś legalną możliwością, dzięki której po upływie konkretnego terminu roszczenie majątkowe nie musi zostać zaspokojone. Warto znać swoje prawa, by wiedzieć czy mogą nas spotkać jakieś konsekwencje i jak poważne. Okazuje się bowiem, że czasem wydatku można zwyczajnie uniknąć. Bardzo ważna kwestia: często wiele zależy od szybkości działania poszczególnych organów, zwłaszcza sądów. Niekiedy ich opieszałość jest na rękę osobie ukaranej mandatem.

Kiedy w wyniku naszego zbyt mocnego naciskania na gaz funkcjonariusz drogówki wręczy nam mandat, to możemy go przyjąć lub nie. Po złożeniu naszego podpisu następuje jego uprawomocnienie. Jeśli jednak odmówimy przyjęcia tego kwitka, to sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w sądzie. To ryzykowna i przeważnie nieopłacalna decyzja. Jeżeli istnieją dowody niepodważalnie przesądzające o naszej winie, to sprawę przegramy narażając się na dodatkowe koszty. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku natłoku pracy lub z innych powodów instytucja ta nie zdąży zająć się naszą sprawą przez rok. Oznacza to przedawnienie i okazję do otwarcia butelki szampana. Jeżeli jednak sądowi urzędnicy podjęli czynności w naszej sprawie, to mają aż lub tylko trzy lata na wydanie nakazu zapłaty, który będzie prawomocny. Jeśli w tym czasie sąd tego nie zrobi, to możemy spać spokojnie.

Jeden z licznych fotoradarów zdobiących polskie pobocza jest w stanie zrobić nam niespodziewaną fotkę. Jeśli tylko nieznacznie przekroczyliśmy prędkość, to często nie przychodzi nawet żadne wezwanie do zapłaty. Jeżeli jednak mamy otrzymać takie pismo oraz zdjęcie, to urzędnicy czy inni strażnicy gminni mają dwanaście miesięcy na jego wysłanie. Do nas należy decyzja czy godzimy się z losem, czy próbujemy zignorować sprawę. Jeśli nie zapłacimy, to sprawa może trafić przed oblicze sądu. Ten ma dwa lata na przygotowanie wyroku. Przy odrobinie szczęścia nie zdąży, co oznacza przedawnienie sprawy.

Kara może nas też spotkać jeśli „zapomnimy” uiścić opłaty za parkowanie w płatnej strefie. Należy podkreślić, że w sensie prawnym nie jest to jednak mandat karny, choć potocznie często tak to się określa. W rzeczywistości chodzi o płatność za parkowanie na płatnym parkingu oraz opłatę dodatkową naliczaną za nieuiszczenie tej pierwszej. Opłata dodatkowa to maksymalnie mały portret Kazimierza III Wielkiego, czyli 50 złotych. Kwota jest ustalana przez urzędników miejskich lub gminnych. Poszczególne urzędy miejskie każdego roku rozsyłają do kierowców dziesiątki tysięcy podobnych wezwań do zapłaty. Zgodnie z zapisami Ustawy o drogach publicznych sprawa przedawnia się po pięciu latach, ale liczy się to od końca roku kalendarzowego, w którym opłata powinna była zostać uiszczona. W praktyce jest to więc nawet sześć lat. Brak płatności może jednak wcześniej doprowadzić do wszczęcia postępowania egzekucyjnego nie przez sąd, ale przez zarządcę drogi. Taka egzekucja wygeneruje dla kierowcy dodatkowe koszty. Jeśli nie jesteśmy w stanie udowodnić, że to nie my kierowaliśmy autem w strefie płatnego parkowania, to przed upływem okresu przedawnienia spoczywa na nas obowiązek uregulowania opłaty dodatkowej za zwłokę.

Zapis prawny o pięcioletnim przedawnieniu takiej opłaty obowiązuje od początku 2006 roku. W związku z tym swego czasu pojawił się problem jak traktować wcześniejsze wezwania do zapłaty. W ocenie wielu prawników mają wówczas zastosowanie ogólne przepisy kodeksu cywilnego mówiące o dziesięcioletnim okresie przedawnienia. Prawo nie może bowiem działać wstecz, a przed 1 stycznia 2006 roku nie funkcjonował przepis o przedawnieniu po pięciu latach. Sytuacja jest jeszcze ciekawsza dla opłat nałożonych przed datą 20 grudnia 2003 roku. Nimi nie trzeba się przejmować, gdyż Trybunał Konstytucyjny uznał, że decyzje o wprowadzaniu opłat za parkowanie na terenie miast były niezgodne z ówczesnym prawem.

W przypadku nałożenia mandatu za postój w niedozwolonym miejscu przedawnienie następuje po trzech latach od jego przyjęcia. Jeśli nie zapłacimy w terminie, to również nie powinno nas zdziwić wszczęcie postępowania egzekucyjnego przez jednostkę samorządu terytorialnego lub naczelnika urzędu skarbowego.

Pamiętajmy, że przepisy się zmieniają, a w wielu miejscach reżim prawny III RP nie jest doskonały. Z jednej strony absolutny brak kar finansowych doprowadziłby do drogowej anarchii, a brak opłat za parkowanie uszczupliłby kasy miast. Z drugiej jednak odmowa uiszczenia opłaty za parkowanie to nie zbrodnia przeciwko ludzkości, która nie podlega przedawnieniu. Nie zawsze też mandaty nakładane przez straż miejską są adekwatnym do wykroczenia wynikiem troski o ład i porządek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informacja o ciasteczkach:

Zgodnie z Art. 173, pkt. 1 Ustawy z dn. 16.11.2012 r. (Dz.U. poz. nr 1445) Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies.

Odwiedzając naszą stronę bez dokonania zmian ustawień swojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu ułatwienia korzystania z serwisu.

Artykuł sponsorowany:

Wzbudź zainteresowanie Czytelnika i zamieść artykuł w naszym serwisie.

Szczegóły: Publikacja artykułu